Tech

Jan Lityński utonął, ratując psa. Ciała nie odnaleziono. Trwają poszukiwania na Narwi

Jan Lityński utonął, ratując psa. Ciała nie odnaleziono. Trwają poszukiwania na Narwi

Na Narwi, w okolicach Pułtuska trwają poszukiwania Jana Lityńskiego, działacza opozycji antykomunistycznej w PRL. Jan Lityński utonął, gdy próbował uratować psa, pod którym w trakcie spaceru załamał się lód. W akcji poszukiwawczej biorą udział policjanci, strażacy oraz trzy grupy nurków. Rzecznik Komendy Głównej Policji podaje, że dotychczas nie udało się odnaleźć Lityńskiego.

Informację o śmierci Jana Lityńskiego przekazał w niedzielę wieczorem jego przyjaciel Eugeniusz Smolar. Lityński był działaczem opozycji antykomunistycznej, po 1989 roku kilkukrotnie wybieranym na posła. Przez pięć lat pracował jako doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Miał 75 lat. W rozmowach z mediami znajomi i przyjaciele zmarłego ujawnili, że Lityński utonął, próbując ratować psa, pod którym załamał się lód. - Odszedł z powodu swojej niezwykłej wrażliwości, ratując psa. Cały Lit - powiedział Władysław Frasyniuk w rozmowie z TVN24.

Do nieszczęśliwego wypadku doszło na Narwi w okolicach Pułtuska. W poniedziałek rano inspektor Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji, potwierdził, że policjanci prowadzą poszukiwania. - W Pułtusku na wysokości ulicy Wyszkowskiej, spacerując wałem przeciwpowodziowym wszedł do rzeki Narew, chcąc wyciągnąć z niej psa, pod którym załamał się lód - potwierdził Ciarka. - Według relacji żony, która była świadkiem zdarzenia, mężczyzna utonął - dodaje.

W akcji poszukiwawczej uczestniczą funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku. Ciarka podkreśla, że ogłoszony został alarm dla całego stanu osobowego komendy. - Do Pułtuska skierowano 21 funkcjonariuszy Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Płocku. Poszukiwania prowadzą także funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej z łodzią i dwoma saniami lodowymi. Na miejscu pracują trzy grupy nurków i Ochotnicza Straż Pożarna z dronem - wyliczał Ciarka. Policjanci wykorzystują także quady do przeszukiwania brzegów Narwi. Możliwe jest również skierowanie policyjnego śmigłowca.

- Do chwili obecnej nie odnaleziono mężczyzny - mówił Ciarka w poniedziałek przed południem.

Akcja poszukiwawcza na Narwi

Niedzielne poszukiwania przerwano

Działaniom służb na Narwi przygląda się w poniedziałek reporter TVN24 Jan Piotrowski. Jak opisuje, poszukiwania toczą się wzdłuż półtorakilometrowego odcinka rzeki. Skierowano do nich kilkudziesięciu policjantów, strażaków oraz ratowników WOPR. - To miejsce, gdzie Narew ma swoje rozlewiska. W tej chwili wszystko jest zamarznięte - opisuje. - To miejsce niezwykle niebezpieczne. Są miejsca, gdzie lód piętrzy się, i takie, gdzie robi się bardziej kruchy. Ale to, co jest niezmienne, to potężny nurt, który jest w rzece pod lodem - zaznacza reporter.

W trakcie poszukiwań wykorzystywany jest sonar oraz specjalistyczny dron wyposażony w kamerę na podczerwień.

Piotrowski dowiedział się, że akcja poszukiwawcza rozpoczęła się w niedzielę około godziny 17 i trwała do późnych godzin wieczornych. - Musiała zostać przerwana ze względu na bardzo trudne warunki, z którymi mierzyli się strażacy. W akcję byli zaangażowani nie tylko strażacy z Pułtuska, ale też ekipy nurków z Warszawy. Oni próbowali zejść pod lód, ale ze względu na silny nurt i to, że było już bardzo ciemno, ich bezpieczeństwo było zagrożone i akcję trzeba było przerwać - relacjonuje.

Służby prowadzą akcję poszukiwawczą na Narwi

Nurkowie przeczesują Narew

O szczegółach akcji poszukiwawczej opowiedział w poniedziałek po południu Mariusz Osica z Wodnego Pogotowia Ratunkowego w Pułtusku. - Warunki są trudne, jest duży uciąg wody, są gałęzie, jest duża pokrywa lodowa. Widoczność ogranicza się do metra, ale to i tak sporo, jeśli chodzi o Narew. Jednak w miejscu, w którym przypuszczaliśmy z kolegami, że poszukiwana osoba może się znajdować, nie widziano jej - mówił ratownik.

- Największą trudnością jest głębokość, sięgająca do trzech metrów i bardzo silny nurt, szczególnie w bocznym biegu rzeki. Nie można stanąć na dnie, tylko (prąd rzeczny - red.) od razu nurka ustawia w takiej pozycji poziomej i wciąga go pod lód. Więc jest też problem z asekuracją, żeby go potem po lince wyciągnąć - opisywał Osica.

Przekazał też, że w trakcie przeszukiwania rzeki odnaleziony został kaszkiet. Nie potwierdził jednak, czy należał on do Lityńskiego.

Działacz opozycji antykomunistycznej

Jan Lityński urodził się w 1946 roku. Pracował jako robotnik, następnie programista komputerowy. W okresie PRL był działaczem opozycji antykomunistycznej. Po 1989 roku przez kilka kadencji zasiadał w ławach poselskich, w latach 2010–2015 pełnił funkcję doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego do spraw kontaktów z partiami i środowiskami politycznymi. Lityński angażował się w działalność opozycyjną od końca lat 60. W 1968 roku był jednym z organizatorów studenckich wystąpień w trakcie tzw. wydarzeń marcowych.

W drugiej połowie lat 70. współpracował z Biurem Interwencyjnym KSS "KOR".

W 1980 roku, po utworzeniu NSZZ "Solidarność", był jednym z doradców władz związku. W stanie wojennym został internowany do września 1982, później aresztowany. Od 1984 działał w podziemiu jako członek Regionalnej Komisji Wykonawczej NSZZ 'Solidarność" regionu Mazowsze. W 1989 był uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu.

W latach 1989-2001 zasiadał w ławach poselskich, najpierw jako przedstawiciel Komitetu Obywatelskiego "Solidarność", a następnie Unii Demokratycznej i Unii Wolności.

Odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a następnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą tego samego orderu.