Tech

"Nie wydłużę doby, jestem tylko człowiekiem". Wojewoda skierował studentów do pracy w szpitalu

Wielkopolski wojewoda Michał Zieliński poinformował, że 200 osób, w tym 120 studentów, zostało skierowanych do pracy w szpitalu tymczasowym w Poznaniu w pilnym trybie. Jak przyznał z nikim się w tej sprawie nie konsultował "ze względu na niecierpiący zwłoki charakter sprawy".

Wojewoda Michał Zieliński skierował do pracy na terenie szpitala tymczasowego zorganizowanego na Międzynarodowych Targach Poznańskich 120 studentów Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Poinformował o tym w piśmie, w którym czytamy, że "ze względu na niecierpiący zwłoki charakter sprawy, tj. niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego [...] Wojewoda Wielkopolski odstępuje od zasady czynnego udziału stron w postępowaniu".

To oznacza, że wojewoda odebrał możliwość wypowiedzenia się samych zainteresowanych czy związków zawodowych na temat tej decyzji. Teraz osoby powołane do pracy w szpitalu muszą zgłosić się do pracy.

Skierowania, to proces ciągły. W sytuacjach, w których szpital wykaże, że osoba kierowana przez wojewodę do pracy jest aktualne zatrudniona przy zwalczaniu COVID-19 lub realizuje zadania istotne dla szpitala i nie można jej zastąpić, wówczas istnieje możliwość odwołania. Takie argumenty są uwzględniane przez wojewodę.

-

przekazał Tomasz Stube, rzecznik wojewody wielkopolskiego

Studenci pracują w szpitalu tymczasowym.

"Nie wydłużę doby"

To oczywiście wywołało głosy niezadowolenia wielu z powołanych osób. – Od początku to na czym nam zależało, to dialog i dyskusja – mówi nam Katarzyna Głodowska, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego, oddział Poznań. – Mamy taką sytuację, że pielęgniarki dostają pismo, iż natychmiast muszą się pojawić, żeby pracować z tamtymi pacjentami, którzy są w ciężkim stanie, a zostawiają pozostałych – przypomina Głodowska.

- To bardzo trudne. Jak przystawienie do ściany, do muru – ocenia Aleksandra Pawełczyk, jedna z powołanych pielęgniarek, która jest na pierwszym I roku studiów magisterskich. Jak mówi, teraz musi bez zastanowienia, natychmiast porzucić wszystko i zgłosić się do pracy w MPT.

- Jednocześnie muszę pogodzić przymusową pracę na Targach i pracę prywatną, którą już mam, którą lubię – opowiada Pawełczyk. – To jest bardzo trudne, bo nie wydłużę doby, a też jestem tylko człowiekiem i mam swoje ograniczenia – dodaje.