Tech

Pożar w lesie pod Warszawą. "Rozproszone zarzewia, samolot zrzucił bombę wodną"

Pożar w lesie pod Warszawą.

Zastępy straży pożarnej zostały wezwane do gaszenia traw, a także ściółki w lesie pod Warszawą. Jak relacjonował reporter tvnwarszawa.pl, w okolice Kobyłki wysłano spore siły, w tym samolot, który zrzucił bombę wodną.

Strażacy zostali wezwani do pożaru w lesie w okolicach Kobyłki, przy trasie S8 i drodze numer 631.

- Pożar jest intensywny. Strażacy sukcesywnie go gaszą. Nad lasem pojawił się samolot należący do Lasów Państwowych, zrzucił bombę wodną, która skutecznie przygasiła główne zarzewia pożaru – mówił na antenie TVN24 Tomasz Zieliński, reporter tvnwarszawa.pl. - Zarzewia ognia są rozproszone. Jest kilka miejsc, w których intensywnie się pali. Strażacy mieli kłopot z wjechaniem do lasu, ponieważ szlaban był zamknięty. Musieli czekać na służby leśne – dodał.

Na drodze numer 631 z Warszawy do Nieporętu kierowcy musieli liczyć się z utrudnieniami. – Jest bardzo duże zadymienie, kierowcy mogą mieć problem z przejechaniem – ostrzegał Zieliński.

Na miejsce przyjechało pięć zastępów straży pożarnej. Jak poinformował po godzinie 15 Karol Kierzkowski z mazowieckiej straży pożarnej, sytuacja została generalnie opanowana. Zaznaczył, że nie ma poszkodowanych.

Pożar lasu w Kobyłce

Pożar traw

Do pożaru traw doszło w niedzielę przed południem w okolicach Marek. - Na miejsce przyjechały trzy zastępy straży, jeden państwowy, dwa wozy OSP - podał Tomasz Zieliński.

Jak dodał, strażacy mieli wówczas utrudnione zadanie, ponieważ musieli wycinać drzewa, żeby dostać się do zarzewi pożaru.

Ponad 1000 pożarów traw

Z kolei w mediach społecznościowych mazowiecka straż pożarna poinformowała, że tylko w sobotę 10 kwietnia interweniowała przy 124 pożarach traw. "Od początku roku strażacy na terenie województwa mazowieckiego ugasili aż 1062 pożary traw" - podała formacja na Twitterze.

Wpis opatrzony jest również zdjęciem i hasłem "Stop pożarom traw. Jedna zapałka może zmienić wszystko".

Pożar traw w Markach

Apel strażaków

W całym ubiegłym roku zanotowano w Polsce 41,5 tys. pożarów traw, w których zginęło 15 osób, w tym dwóch strażaków, a obrażenia odniosły 54 osoby, z czego 14 to strażacy. Jak informują strażacy, 99 proc. pożarów traw to podpalenia umyślne. - Wypalanie traw, mimo że jest zabronione, powtarza się co roku na wiosnę, kiedy wysuszona roślinność stwarza takie warunki, że nawet najmniejsza iskra powoduje szybki rozwój pożaru. Pożary te przeradzają się często w duże ogniska zagrażające budynkom mieszkalnym, samochodom, maszynom rolniczym, czy kierowcom, bo dym przesłania widoczność na drodze - mówił jeszcze w marcu Karol Kierzkowski z Państwowej Straży Pożarnej.

Podkreślał, że przede wszystkim cierpi jednak natura, bo w miejscach, gdzie wypalona została trawa, giną nie tylko rośliny i mikroorganizmy, ale i duże ssaki. - Nie jest prawdą, że wypalanie traw użyźnia glebę. Tam zostaje zachwiany cały ekosystem, zamiera całe życie - mówi Kierzkowski.

Za wypalanie traw grozi kara aresztu, nagany lub grzywny w wysokości do 5 tys. zł, a gdy pożar spowoduje straty w mieniu w wielkich rozmiarach lub zagrozi życiu lub zdrowiu wielu osób kara pozbawienia wolności do lat 10. Dodatkowe sankcje zagrażają osobom, które doprowadziły do czyjejś śmierci – w takim wypadku może grozić do 12 lat więzienia.