Tech

Skontrolowali działkę, którą Kościół kupił za jeden procent wartości. Abp Głódź miał tam hodować daniele

Skontrolowali działkę, którą Kościół kupił za jeden procent wartości. Abp Głódź miał tam hodować daniele

Gdańscy urzędnicy przeprowadzili dziś kontrolę działki, którą abp Sławoj Leszek Głódź kupił od miasta za jeden procent wartości. Sprawdzano, czy jest używana zgodnie z przeznaczeniem. W umowie wpisano, że powinna być na niej prowadzona działalność sakralna.

Jak poinformowała dziennikarzy posłanka Lewicy Beata Maciejewska, miasto dziś o godz. 15 przeprowadziło kontrolę działki na gdańskiej Oruni, która w 2011 roku archidiecezja gdańska kupiła od miasta za jeden procent wartości. Teren o powierzchni ponad trzech tysięcy metrów kwadratowych wart był według cen rynkowych 460 tysięcy złotych, a Kościół zapłacił jedynie 4,5 tysiąca złotych. Zgodził się na to ówczesny prezydent miasta Paweł Adamowicz.

Zdaniem Maciejewskiej miasto ma szanse, by odzyskać teren, ponieważ nie była użytkowana zgodnie z umową – miała być używana w celach sakralnych. Tymczasem abp Sławoj Leszek Głódź miał hodować na niej daniele. Co prawda wybudował na niej małą kapliczkę, ale teren ogrodził wysokim płotem, by nikt postronny nie mógł na niego wejść.

Posłanka od kilku miesięcy apelowała o rozpoczęcie takiej kontroli. W czwartek sama brała w niej udział. Po kontroli sama przyznała jednak, że "rzeczywiście na działce są rzeźby, krzyże, obiekty sakralne, co może świadczyć o tym, że odbywały się tam jakieś uroczystości kościelne". - Spodziewam się, że jednak miasto uzna, że ta działka była przeznaczona do celów sakralnych - mówi.

- Znajduje się tam 14 krzyży. Według księdza proboszcza odbywały się spotkania wspólnot i droga krzyżowa - przekazał dziennikarzom Daniel Stenzel, rzecznik Urzędu Miasta. - W ciągu kilku tygodni opinia będzie gotowa - dodał.

Działka na Oruni i rezydencja abp Głódziatvn24

Mają tylko miesiąc

Jak przekonuje posłanka Maciejewska, teoretycznie miasto mogłoby wnioskować o anulowanie umowy z archidiecezją do sądu. Musi to zrobić jednak do lipca 2021 roku i udowodnić, że przekazana działka nie była wykorzystywana zgodnie z przeznaczeniem.

Maciejewska przekazała również dziennikarzom informacje z korespondencji, którą przez ostatnie miesiące wymieniało ze sobą miasto i parafia, przy której leży opisywana tu działka. – Pod koniec kwietnia proboszcz napisał do urzędu miasta pismo, w którym tłumaczył, że działalność sakralna na tym terenie polega między innymi na odbywających się tam spotkaniach duszpasterstw parafii staroszkockiej oraz księży archidiecezji uczestniczących w spotkaniach dekanalnych. Proboszcz twierdzi, że po prostu księża się tam spotykali. Jeśli będzie dysponował fotografiami takich spotkań, to rzeczywiście sprawa jest zamknięta - twierdziła Maciejewska. Podkreśliła jednak, że na razie takich zdjęć nikt nie widział.

Wyprowadzka arcybiskupa

Abp Głódź był metropolitą gdańskim od 2008 roku do sierpnia 2020 roku, gdy ogłosił, że przechodzi na emeryturę, ale pozostał w swojej gdańskiej rezydencji. Dopiero na początku kwietnia tego roku opuścił ją definitywnie. To efekt kary nałożonej przez Stolicę Apostolską za zaniedbania "w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem archidiecezją".

Były metropolita gdański otrzymał nakaz zamieszkania poza archidiecezją gdańską oraz zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie tej archidiecezji. Musi też z osobistych funduszy wpłacić odpowiednią sumę na rzecz Fundacji św. Józefa "z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć".

Wyprowadzając się z Gdańska arcybiskup zabrał ze sobą także stado danieli, które przebywały na działce na Oruni.