Tech

Śmierć trzech młodych mężczyzn na Dolnym Śląsku. Wyjaśnienia policji przed sejmową komisją są niewystarczające

Śmierć trzech młodych mężczyzn na Dolnym Śląsku. Wyjaśnienia policji przed sejmową komisją są niewystarczające

We wtorek na Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych przedstawiciele policji i MSWiA przekazywali informacje o toczących się postępowaniach w sprawach śmierci trzech młodych mężczyzn, do których doszło po interwencjach dolnośląskich policjantów. Mimo wielu zadanych pytań, nadal niewyjaśniona została sprawa całości nagrania z interwencji funkcjonariuszy w mieszkaniu 29-letniego Łukasza z Wrocławia. - Komisja przekaże marszałek Sejmu Elżbiecie Witek, że temat poruszany na komisji powinien stać się przedmiotem plenarnego posiedzenia Sejmu – poinformował przewodniczący komisji Wiesław Szczepański (Lewica).

Wtorkowe posiedzenie komisji, poświęcone działaniom policji na Dolnym Śląsku, było już kolejnym w tej sprawie. Przypomnijmy, na przełomie lipca i sierpnia, w odstępie ledwie tygodnia, bezpośrednio po policyjnych interwencjach życie straciło trzech młodych mężczyzn: 34-letni Bartosz z Lubina oraz 29-letni Łukasz i 25-letni Dmytro - obaj mieszkający we Wrocławiu.

Pod koniec września w posiedzeniu Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych uczestniczyli członkowie rodziny Łukasza i 34-letniego Bartosza z Lubina, razem ze swoimi pełnomocnikami. Komisja miała zaopiniować wniosek Koalicji Obywatelskiej o przedstawienie, na posiedzeniu Sejmu, informacji o toczących się postępowaniach w sprawach śmierci trzech młodych mężczyzn po interwencjach dolnośląskich policjantów. Wówczas, na posiedzeniu komisji, nie pojawił się jednak żaden przedstawiciel policji i MSWiA.

Bliscy zmarłych mężczyzn byli oburzeni. Podobnie, jak ich pełnomocnicy i posłowie KO zaangażowani w sprawę. W sejmie zorganizowali wówczas konferencję.

Przedstawiciele policji na komisji

12 października członkowie rodzin się na komisji nie pojawili. Pełnomocnicy przekazali, że bliscy Bartosza i Łukasza zastosowali się do prośby ze strony rządowej, aby nie uczestniczyć w posiedzeniu.

We wtorek na początku głos zabrał wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik. Jak przyznał, "każda śmierć jest nieszczęściem i nie można z tym przechodzić do porządku dziennego. - Dużo byśmy dali, żeby do tych sytuacji nie doszło, żeby potoczyły się inaczej, żeby nie było takiego skutku - powiedział Wąsik. Zaznaczył jednak, że "nie zgadza się na odpowiedzialność zbiorową policjantów wobec tych nieszczęśliwych wypadków".

Po kilkuminutowym wstępie wiceminister oddał głos pierwszemu zastępcy Komendanta Głównego Policji nadinsp. Dariuszowi Augustyniakowi. Policjant zreferował najjpierw sprawę śmierci 25-letniego Dmytra Nikiforenki. Przekazał ustalenia wydziału kontroli dolnośląskiej policji. Poinformował o toczących się postepowaniach dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy i zwolnieniach ich ze służby. CZYTAJ WIĘCEJ O ZWOLNIENIACH POLICJANTÓW I ZATRZYMANIU ICH PRZEZ PROKURATURĘ

Co z nagraniem?

Kolejną omawianą sprawą była śmierć 29-letniego Łukasza Łągiewki. Augustyniak - po wprowadzeniu członków komisji do sprawy - przekazał, że siedzący obok niego rzecznik KGP Mariusz Ciarka posiada nagranie z kamery nasobnej jednego z policjantów interweniujących w mieszkaniu mężczyzny. Kilka minut później rzecznik zaprezentował dokładnie to samo nagranie, jakie zobaczyliśmy przed miesiącem na konferencji prasowej zorganizowanej przez policję.

Po projekcji nagrania posłowie Katarzyna Piekarska i Piotr Borys z Koalicji Obywatelskiej dopytywali o całość nagrania.

- Ja mam pytanie do panów policjantów. Czy jest dalsza część filmu? Bo jeśli jest, to ja bym bardzo prosiła, żebyśmy zobaczyli całość - mówiła posłanka Piekarska.

Na pytanie odpowiedział wiceminister Wąsik. - Mnie się wydaje, że to był ten fragment, na który policja dostała zgodę prokuratury. Wydaje się, że jeżeli chcecie państwo upublicznić całość, trzeba wystąpić do prokuratora, który prowadzi postępowanie, który jest władny to zrobić. Nikt z nas siedzących tutaj nie jest władny takiej zgody wydać - mówił reprezentant MSWiA.

Piotr Borys wyraził zdziwienie taką argumentacją ze strony przedstawiciela rządu. - Jeżeli prawdą jest to, że film ma jeszcze minutę i dwadzieścia sekund, a nie pięć sekund - mówię to do pana Ciarki - jeżeli macie zgodę na upublicznienie całego filmu, pokażcie go. Przecież o to w tym wszystkim chodzi, żeby była pełna transparentność. Pokażcie wszystkie szczegóły, bo być może w wyniku tej interwencji umarł Łukasz Łągiewka - mówił poseł KO.

Na pytania posłowie nie uzyskali jednak odpowiedzi. Zastępca komendanta głównego przeszedł do przekazania dotychczasowych ustaleń policji w sprawie interwencji wobec 34-letniego Bartosza z Lubina. Mówił między innymi o "wysokim stopniu trudności interwencji" i prawidłowości użycia środków przymusu bezpośredniego.

Pytania od posłów

W dalszej części posiedzenia komisji pytania przedstawicielom policji zadawali posłowie. Jako pierwsza głos zabrała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.

- Chciałabym wystąpić do policji z wnioskiem o udostępnienie wniosku do prokuratury w sprawie upublicznienia tego nagrania. Chciałabym dowiedzieć się, o co państwo wnioskowali, o jaką zgodę, w jakim zakresie i proszę również o udostępnienie odpowiedzi ze strony prokuratury, na co wyraziła zgodę. Powinniśmy precyzyjnie wyjaśnić, dlaczego ten film został przed upublicznieniem poddany edycji. Nie widzieliśmy całego nagrania. Państwo informują, że jest ciąg dalszy, jednocześnie go nie pokazując - mówiła posłanka Lewicy.

Zdaniem Wojciecha Kasprzyka, pełnomocnika rodzin Bartosza z Lubina i Łukasza z Wrocławia, są na nim "straszne sceny".

Sprawozdanie odrzucone

We wtorek komisja większością głosów przyjęła, że należy odrzucić przyjęcie sprawozdania od komendanta głównego policji a także przez ministra spraw wewnętrznych. Uznała, że przedstawione im wyjaśnienia są niewystarczające.

Głosowanie przeprowadzono dwa razy, ponieważ posłanka Magdalena Sroka (Porozumienie) nie oddała głosu za pierwszy razem i złożyła wniosek o powtórzenie głosowania.

Za tym, że informacja udzielona przez MSWiA i policję jest niewystarczająca, opowiedziało się 12 posłów, przeciw było 11, a od głosu wstrzymał się jeden.- Oznacza to, że komisja przekaże marszałek Sejmu Elżbiecie Witek, że temat poruszany na komisji powinien stać się przedmiotem plenarnego posiedzenia Sejmu – poinformował przewodniczący komisji Wiesław Szczepański (Lewica).

- Polki i Polacy muszą czuć się bezpiecznie. Interwencje policji nie mogą się tak kończyć - podkreślał Piotr Borys (KO).

Trzy zgony w ciągu tygodnia

W sprawie 34-letniego Bartosza S. w Lubinie śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień przez policjantów i nieumyślnego spowodowania śmierci mężczyzny prowadzi Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Policja interweniowała wobec Bartosza S. 6 sierpnia, po tym, jak na numer alarmowy zadzwoniła matka mężczyzny i poinformowała, że syn miał być agresywny i rzucać kamieniami w okna. Ostrzegła, że syn nadużywa narkotyków. Funkcjonariusze go obezwładnili, a nagrania z interwencji, na których widać, jak m.in. jest przyciskany do ziemi, trafiły do sieci.

29-letni Łukasz Ł. zmarł na początku sierpnia po policyjnej interwencji we Wrocławiu. Służby wezwał ojciec mężczyzny, który podejrzewał, że syn mógł chcieć popełnić samobójstwo. Funkcjonariusze do mieszkania weszli siłowo. Według policji mężczyzna "wymachiwał nożem w kierunku funkcjonariuszy i groził jego użyciem, w związku z czym został obezwładniony". Szef KGP wskazał, że prokurator po zapoznaniu się z nagraniem oraz zeznaniami świadków, publicznie potwierdził zasadność interwencji. "Agresywny mężczyzna, najprawdopodobniej pod silnym wpływem środków odurzających, uzbrojony był w 20-centymetrowy nóż, a funkcjonariusze interweniowali z narażeniem zdrowia i życia. Nie potwierdzono w żaden sposób związku śmierci osoby z interwencją policjantów" - dodał.

Policja tłumaczy, że ze względu na stan psychofizyczny Ł. został przekazany ratownikom medycznym. Zmarł po kilku godzinach w szpitalu. Śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny prowadzi Prokuratura Rejonowa Wrocław Psie Pole.

30 lipca policjanci interweniowali na przystanku MPK we Wrocławiu wobec pijanego obywatela Ukrainy, 25-letniego Dmytra, który został przewieziony do izby wytrzeźwień, gdzie po kilku godzinach zmarł. Sprawę opisała na początku września "Gazeta Wyborcza". Dziennik ustalił, że policjanci użyli gazu, a mężczyzna był bity pałką i duszony, czego dowodem jest nagranie z monitoringu. Śledztwo w tej sprawie przeniesiono ze Świdnicy do Szczecina. Zarzuty usłyszało dziewięć osób w tym funkcjonariusze policji.