Tech

"Uwagę policjantów zwrócił katalizator, brzeszczot i lewarek"

Policjanci z Bemowa zatrzymali trzy osoby podejrzane o kradzież katalizatora. Dwóch mężczyzn i kobieta już usłyszeli zarzut, grozi im pięć lat więzienia.

Do zdarzenia doszło po godzinie 22. - Bemowscy wywiadowcy w trakcie służby zwrócili uwagę na opla, który stał obok zaparkowanego forda. W pewnym momencie opel odjechał. Wewnątrz pojazdu poza kierowcą było dwóch pasażerów, kobieta i mężczyzna. Policjanci postanowili sprawdzić, o co chodzi – powiedziała Marta Sulowska z wolskiej policji.

- Podczas legitymowania mężczyźni byli zdenerwowani, jeden z nich miał odzież ubrudzoną piachem, w kieszeni spodni posiadał czarne rękawiczki oraz narzędzia w postaci kluczy. Na tylnym siedzeniu, gdzie siedziała kobieta uwagę policjantów zwrócił katalizator, brzeszczot i lewarek. Wywiadowcy przypuszczali, że katalizator został skradziony z forda. Okazało się, że mieli rację – dodała.

Podejrzani - dwóch mężczyzn w wieku 32 i 39 lat oraz kobieta w wieku 33 lat - usłyszeli zarzut dotyczący kradzieży katalizatora działając wspólnie i w porozumieniu. Podczas przesłuchania przyznali się do winy. Grozi im pięć lat więzienia.

Dlaczego przestępcy kradną katalizatory?

O to, dlaczego przestępcy kradna katalizatory, już kilka miesięcy temu zapytaliśmy policjantów. - To są drogie elementy, bo te z lepszych aut potrafią kosztować nawet siedem, osiem tysięcy. Złodzieje pozyskują z takiego katalizatora metal szlachetny i sprzedają go potem w punkcie skupu złomu – wyjaśniał Robert Koniuszy z mokotowskiej policji.

O sprawę zapytaliśmy również oficera prasowego komendy w Śródmieściu Roberta Szumiatę, który stwierdził, że proceder tam raczej nie występuje. Ale miał swoją teorię na temat jego przyczyn. Stwierdził, że kradzieże są zwykle realizowane na konkretne zamówienie. - Ceny katalizatorów sięgają kilku tysięcy złotych. Oczywiście złodzieje sprzedają je za jakąś część tej kwoty, jednak nadal jest to bardziej dochodowe niż na przykład sprzedanie tylko platyny, która pozyskiwana jest z katalizatorów – tłumaczył.

Z kolei Marta Sulowska z komendy dla Bemowa i Woli zwróciła uwagę na szybkość takiej kradzieży. - To zajmuje złodziejowi kilka minut i nie wymaga żadnego specjalistycznego sprzętu. Kierowca zwykle orientuje się, że padł ofiarą tego typu kradzieży po uruchomieniu silnika, gdyż auto pracuje znacznie głośniej – stwierdziła.

- Najlepiej parkować w miejscach widocznych, strzeżonych, bo do takich kradzieży najczęściej dochodzi pod osłoną nocy, w rzadko uczęszczanych miejscach – radziła policjantka.