Tech

"Użycie środków przymusu bezpośredniego musi być adekwatne do danego zagrożenia"

Nie staję po stronie policjanta, ani tej kobiety. Mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie rzetelnie zbadana i opinia publiczna pozna wyniki kontroli Komendy Głównej Policji - mówił na antenie TVN24 były funkcjonariusz CBŚP Marcin Miksza, komentując nagranie z demonstracji w Głogowie. W Internecie opublikowano film, na którym widać policjanta używającego pałki wobec młodej kobiety. Zaznaczył, że on sam w tej sytuacji pałki by nie użył.

W niedzielę w Głogowie odbył się nielegalny protest około 200 osób sprzeciwiających się obostrzeniom epidemicznym. Jak donosiły lokalne media, policja użyła między innymi gazu łzawiącego. Jeden z funkcjonariuszy użył pałki wobec młodej kobiety. Potem złapał ją za szyję i powalił na ziemię. Nagranie pokazujące ten fragment interwencji pojawiło się w Internecie.

Dolnośląska policja broni funkcjonariusza. Jej rzecznik nadkom. Kamil Rynkiewicz przekazał, że zarejestrowane nagranie poprzedzała sytuacja, w której kobieta była agresywna, m.in. "szarpała policjanta za mundur, nie reagowała na wezwania do zachowania zgodnego z prawem". - Została ostrzeżona o możliwości użycia środka przymusu bezpośredniego, ale nie reagowała. Policjant użył wobec niej pałki służbowej. Kobieta została zatrzymana - powiedział policjant.

Komendant Główny Policji nakazał przeprowadzenie wewnętrznego śledztwa w sprawie interwencji funkcjonariusza.

Łącznie wobec uczestników zgromadzenia policja wystawiła 32 mandaty i 101 wniosków o ukaranie do sądu. Zatrzymano sześć osób, a wylegitymowano 196.

Były funkcjonariusz CBŚP: nie użyłbym pałki służbowej

Marcin Miksza, były funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego Policji, mówił w programie "Dzień po dniu" w TVN24, że "użycie środków przymusu bezpośredniego musi być adekwatne do danego zagrożenia". - Trudno ocenić tę sytuację, bo nie było mnie na miejscu. Natomiast widać agresję kobiety. Każda osoba, która bierze udział w demonstracji, musi liczyć się również z tym, że policja będzie interweniowała w przypadkach, gdy zagrożone jest ich życie bądź bezpieczeństwo - wyjaśnił.

Zaznaczył, że trudność w ocenie sytuacji wynika m.in. z tego, że "na nagraniu nie słyszymy poleceń policjanta o zaprzestaniu agresywnego zachowania (...), czy uprzedzał, że środki przymusu bezpośredniego będą zastosowane". - Sama sytuacja jest przykra i myślę, że sam sposób przeprowadzenia tej interwencji. Jeden policjant przeprowadzi ją w ten sposób właśnie, a inny zachowa się zupełnie inaczej. Policja stosuje różne chwyty obezwładniające, które są wielokrotnie poddawane negatywnej ocenie. Jak podkreśliłem, każda osoba, która bierze udział w takiej demonstracji i zachowuje się w jakikolwiek sposób agresywny, musi się liczyć z tym, że konsekwencje będą wyciągnięcie - dodał.

- Nie staję po stronie policjanta, ani tej kobiety. Jak powiedział komendant główny (....), ta sytuacja będzie badana przez Biuro Kontroli, mam nadzieję, że zostanie rzetelnie zbadana, i opinia publiczna pozna wyniki tej kontroli. Wtedy będzie można jasno, precyzyjnie ocenić tę sytuację - zaznaczył.

- Czytałem w Internecie komentarze, że policjant był opluwany, że był szarpany. Należy jednak pamiętać, że użycie środka przymusu bezpośredniego to nie jest wymierzenie kary. Policjant ma swój określony cel: musi zapobiegać pewnym kolejnym wydarzeniom. Czy policjant czuł się zagrożony? Zbada to Biuro Kontroli KGP - zaznaczył Miksza.

Według Mikszy, policjant podczas demonstracji w Głogowie "na pewno powinien wykazać się większym profesjonalizmem". - W tej sytuacji nie użyłbym pałki służbowej, po takim zachowaniu tej kobiety. Zachowanie na pewno byłoby zupełnie inne. No ale tu możemy już trochę odbiegać od tematu - kwestię przeszkolenia policjantów. Wiemy, jak dzisiaj wygląda selekcja przyjmowania policjantów do służby, wiemy jak wygląda kwestia szkoleń. I niestety zbiera to pokłosie, takie są później sytuacje, a nie inne. Myślę, że ze szkodą dla społeczeństwa, jak i dla samych policjantów, którzy mogą zrobić krzywdę człowiekowi i tak naprawdę sobie mogą zrobić krzywdę - zakończył były funkcjonariusz CBŚP.