Tech

Wrak auta utrudnił akcję strażaków. Mieszkańcy od kilku lat prosili o jego usunięcie

Wrak auta utrudnił akcję strażaków. Mieszkańcy od kilku lat prosili o jego usunięcie

Środową interwencję straży pożarnej przy ulicy Odyńca na Mokotowie opóźniły zaparkowane auta. Strażacy musieli przesunąć wrak samochodu, który - jak się później okazało - od siedmiu lat zalega na tym podwórku, choć mieszkańcy wielokrotnie prosili, by go odholować. Jak wyjaśniła nam straż miejska, nie można było tego zrobić, ponieważ "auto nosiło znamiona nieużytkowania, ale nie znamiona wraku".

Sprawę opisała w środę na Facebooku mieszkanka Mokotowa Urszula Dragan. "Na warszawskim Mokotowie, przy ulicy Odyńca 71, od siedmiu lat stoi i straszy wrak samochodu. Sprawa wielokrotnie była zgłaszana wspólnocie mieszkaniowej, ZGN Mokotów oraz Polska Policja. Prośby o odholowanie rupiecia ponawiano. lecz wrak stał nadal. Tymczasem dziś na miejscu pojawiły się siły straży pożarnej, aby ratować osobę, która sygnalizowała zamiar skoczenia z okna. Wrak auta przeszkadzał, strażacy więc go przestawili.I wiecie co? Na koniec akcji postawili go na powrót tam, gdzie stał i straszył ostatnie siedem lat" - relacjonowała Dragan we wpisie.

Mieszkanka dołączyła do wpisu skan odpowiedzi mokotowskiego Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami w sprawie wraku. Wynika z niego, że urzędnicy skierowali pismo do Komendanta Rejonowego Policji przy Malczewskiego z prośbą o pilną interwencję w sprawie wywiezienia wraku samochodu. Pismo miało zostać przekazane do komendanta 9 września 2020 roku.

Na innym screenie widzimy mail od straży miejskiej z 24 października 2017 roku. Strażnik napisał w nim, że sprawa została przekazana do "realizacji oraz udzielenia odpowiedzi przez Oddział Ochrony Środowiska Straży Miejskiej m.st. Warszawy".

Temat podnieśli na Twitterze aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. "Od lat mieszkańcy ul. Malczewskiego [sprostowali później, że chodzi o Odyńca - red.] na Mokotowie domagają się by @SMWarszawa usunęła wrak samochodu, który dosłownie wrósł w ulicę. Dziś wrak mocno utrudnił interwencję straży pożarnej - czy został usunięty? NIE. Ile lat jeszcze ten szrot będzie czekać na usunięcie?" - pytali aktywiści.

Straż miejska: auto nosiło znamiona nieużywania, ale nie znamiona wraku

Zapytaliśmy stołeczną straż miejską, dlaczego od tylu lat nie zrobiła nic z porzuconym na podwórku wrakiem, który zdążył obrosnąć bujną zielenią. - Sprawa jest cały czas monitorowana przez strażników ze stołecznej straży miejskiej. Strażnicy mogą zlecić usunięcie pojazdu zagrażającego przechodniom czy środowisku tylko jeżeli wystąpią konkretne przesłanki. Chodzi na przykład o wyciekające płyny eksploatacyjne, otwarty korek wlewu paliwu, brak szyb, wystające elementy, które mogą kogoś skaleczyć - tłumaczy nam Jerzy Jabraszko z referatu prasowego straży miejskiej.

Zaznacza, że - pomimo licznych kontroli - dotychczas samochód przy Odyńca 71 nie spełniał tych warunków: - Nie spełniał on przesłanek wraku na drodze wewnętrznej. Auto, owszem, było zaniedbane, brudne, ale jednocześnie zamknięte, miało szyby, nic z niego nie wystawało, a wokół niego (nie w środku) rosła trawa. Nosił więc znamiona nieużywania, ale nie znamiona wraku. Przepisy Kodeksu ruchu drogowego na drogach wewnętrznych nie mają zastosowania. Gdyby stal na drodze publicznej, to już nie było po nim wspomnienia.

Jabraszko dodaje, że na Odyńca zostanie wysłany patrol, który jeszcze raz oceni samochód pod kątem przepisów. Najprawdopodobniej nie ma on już korka do wlewu paliwa, co da strażnikom pretekst do usunięcia z podwórka.

Tymczasem rzeczniczka dzielnicy Monika Chrobak zapewnia, że to już przesądzone: - Jestem po rozmowie ze strażą miejską i wiem, że ten samochód został zgłoszony do Oddziału Ochrony Środowiska straży miejskiej i będzie usunięty. Sprawa nie była taka prosta, bo występował spór kompetencyjny, ale teraz pojawiły się nowe okoliczności i będzie można go usunąć.

Zapewnia, że wrak zniknie z Odyńca w ciągu najbliższych dni.

Wrak samochodu przy Odyńca

Straż pożarna: byliśmy zmuszeni wyciąć słupki oraz przesunąć na rolkach dwa samochody

Straż pożarna potwierdziła, że w środę około godziny 9 interweniowała przy Odyńca 71. - Było podejrzenie próby samobójczej w mieszkaniu na czwartym piętrze. Straż pożarna zabezpieczała miejsce - byliśmy zmuszeni wyciąć słupki parkingowe w celu sprawienia skokochronów oraz przesunąć na rolkach dwa samochody utrudniające rozłożenie sprzętu. Mężczyzna ostatecznie nie skoczył i został przekazany załodze karetki pogotowia - powiedział nam Michał Konopka ze stołecznej straży pożarnej.

Przyznał też, że źle zaparkowane samochody to codzienna zmora strażaków. - W przypadku zagrożenia życia i zdrowia liczy się każda sekunda i każda dodatkowa czynność, którą musi podjąć straż pożarna na miejscu zdarzenia, wydłuża czas skutecznej akcji. Jeśli jest podejrzenie - tak jak w tym przypadku - że ktoś może wyskoczyć z okna, to im dłużej będziemy przesuwać zaparkowane samochody, wycinać słupki i tym podobne, tym później potrzebujący otrzyma pomoc. W takich akcjach to czas jest czynnikiem determinującym ich powodzenie - podsumował Konopka.