Tech

Wyrok w sprawie "braci polskiego Fritzla". Sąd w uzasadnieniu: kompletnie niepojęte, nie do uwierzenia

Wyrok w sprawie

Prawomocny wyrok w sprawie braci Mariusza Sz., nazwanego przez media "polskim Fritzlem", zapadł przed sądem w Gdańsku. Mężczyzna więził własną żonę, znęcał się nad nią i wraz ze swoimi braćmi gwałcił ją. Molestował też własną córkę. - To są rzeczy kompletnie niepojęte, nie do uwierzenia, zarówno dla przeciętnego człowieka, jak i dla doświadczonego sędziego - mówiła w uzasadnieniu tego wyroku sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku Maria Hartuna.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał wyrok pierwszej instancji w sprawie braci Sz. z 3 lipca ubiegłego roku. Andrzej Sz. został skazany na 12 i pół roku więzienia, a Marian Sz. na 12 lat.

Obaj skazani mają też zapłacić pokrzywdzonej nawiązki w wysokości odpowiednio: Andrzej - 20 tysięcy złotych, a Marian - 10 tysięcy. Warunkowe zwolnienie nie może mieć miejsca wcześniej niż po 3/4 okresu odbycia kary. Obaj skazani mają również zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i jej dziećmi przez 15 lat i zakaz zbliżania się do nich na odległość mniejszą niż 200 metrów.

Bracia Sz. w drodze na salę sądowątvn24

Trauma na całe życie

Obaj mieli wielokrotnie gwałcić żonę swojego brata Mariusza Sz., mieszkańca kaszubskiej wioski, za jego przyzwoleniem. - To są rzeczy kompletnie niepojęte, nie do uwierzenia, zarówno dla przeciętnego człowieka, jak i dla doświadczonego sędziego - mówiła w uzasadnieniu tego wyroku sędzia Sądu Okręgowego w Gdańsku Maria Hartuna. Mężczyźni nigdy nie przyznali się do udziału w gwałtach.

- Ja osobiście miałam kontakt z pokrzywdzoną i wiem, jak ona nadal przeżywa te wszystkie traumatyczne przeżycia. Dla mnie jest to obciążające, to, co ona czuje, jest niewyobrażalne - powiedziała nam prokurator Anna Braun. Jej zdaniem żadna kara nie naprawi szkody wyrządzonej ofierze.

Bracia i kuzyn "polskiego Fritzla" przed sądemtvn24

Jedyne okoliczności łagodzące, jakie znalazł sąd, to brak wcześniejszych konfliktów z prawem obu braci i poprawne zachowanie z areszcie. Względem Mariana sąd wziął pod uwagę także jego ułomności fizyczne - karłowatość - oraz to, że jako jedyny czasem litował się nad kobietą.

Wielokrotne gwałty w piwnicy

Dramat więzionej kobiety rozgrywał się w małej kaszubskiej wiosce. Mieszkający w niej mężczyzna, Mariusz Sz. przez cztery lata (od 2006 do 2010 roku) znęcał się nad swoją żoną. Dwa lata kobieta żyła uwięziona w ciemnej komórce w piwnicy. Była bita, głodzona i wielokrotnie gwałcona. Gwałtów dopuszczał się zarówno mąż, jak i - za jego przyzwoleniem - inne osoby.

W osobnym śledztwie Prokuratura Rejonowa w Gdyni ustalała personalia tych osób. Zebrany materiał dowodowy pozwolił prokuratorom oskarżyć w tej sprawie dwóch braci męża ofiary - Andrzeja i Mariana Sz.

Do gwałtów dochodziło między styczniem 2009 roku a grudniem 2010 roku, kiedy to kobieta była więziona przez męża w piwnicy. Na czas gwałtów ofiara była wiązana, zakładano jej też na głowę worek.

Mąż skazany na 25 lat więzienia

Proces głównego oskarżonego w tej sprawie Mariusza Sz. zakończył się w czerwcu 2017 roku. Uznano go winnym fizycznego i psychicznego znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad żoną, a także dwoma córkami. Wyrok - 25 lat więzienia. Kobiecie udało się uciec od męża z pomocą rodziny, której w końcu się zwierzyła.

Ogłaszając w czerwcu 2017 roku wyrok w sprawie Mariusza Sz., sędzia Marta Urbańska podkreślała, że żona oskarżonego "została uwięziona w zimnej, ciemnej piwnicy, w której pozbawiona była możliwości dbania o higienę osobistą, możliwości załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych w godnych warunkach. Była głodzona, zmuszana do spożywania posiłków ze związanymi rękami w pozycji klęczącej, a posiłki te były przygotowywane w sposób urągający godności człowieka".

Sąd wyjawił, że kobieta była zmuszana do jedzenia chleba zmieszanego z wodą i nasieniem oskarżonego, a jedzenie to podawał jej w metalowej misce.

Mariusz Sz. został skazany na 25 lat więzieniatvn24

Molestował też córkę

W uzasadnieniu wyroku sędzia przypominała, że kobieta została uwięziona, gdy młodsza z córek ukończyła pierwszy rok życia, a oskarżony uznał, iż "pomoc przy opiece nad dzieckiem nie jest już tak konieczna". Druga z córek miała wówczas "zaledwie ponad dwa latka". Także ją mężczyzna miał molestować seksualnie.

- Wielokrotnie doprowadzał ją (córkę) do obcowania płciowego, zmuszając do odbywania stosunków oralnych, dopuszczał się też innych czynności seksualnych, dotykając miejsc intymnych, masturbował się też w jej obecności - opowiadał sąd.

Sędzia zaznaczała, że okrutne zachowania wobec rodziny zakończyły się 28 grudnia 2010 roku, gdy żona, "bojąc się o bezpieczeństwo swoich dzieci, zdołała wykrzesać z siebie tyle odwagi, by poprosić o pomoc matkę". Jak przypomniał sąd, niedługo potem do domu Sz. wprowadziła się inna kobieta z synem, nad którymi mężczyzna także się znęcał.

Śledczy nie mogli uwierzyć

- Okrutne zachowanie oskarżony wykazał też wobec psa, który wskutek jego działania powolnie konał, przywiązany do budy na sznurku, pozbawiony jedzenia i picia - mówiła też sędzia.

Dramat dwóch partnerek Mariusza Sz. i ich dzieci opisano w magazynie reporterów Gazety Wyborczej "Duży Format". Gazeta przytacza m.in. relację żony Sz. "W tej okropnej, ciemnej piwnicy zamykał mnie na kłódkę. W nocy otwierał, związywał ręce, nogi i wtedy gwałcił. Po wszystkim bił mnie po głowie. (...) Nawet spałam w tej piwnicy związana i czekałam, aż mnie rano rozwiąże. Wtedy wychodziłam, robiłam dzieciom śniadanie i obiad, którego nie mogłam zjeść. Z głodu byłam zmuszona jeść z wiaderka naszego psa Pinia. Były dni, że musiałam spać w lesie" - mówiła "GW" kobieta.